Zaloguj się używając facebooka

Czy wiara ma sens?

Wróć RSS
Wiara polega na przyjęciu czegoś bez istnienia jakiegokolwiek dowodu. Czy istnieje jakaś wyższa siła? Coś od czego jesteśmy zależni? Coś wyżej nas, bardziej doskonałe od nas? Coś, dzięki czemu istniejemy? Czy wiara w wyższą siłę pomaga człowiekowi w życiu?
#1 Vel 12 sierpnia 2011 22:14
Huh. Zacznijmy od początku.
Definicja podana tutaj (Wiara polega na przyjęciu czegoś bez istnienia jakiegokolwiek dowodu) jest błędna.
To się nazywa głupotą ; ) . Wiara, w kontekscie chrzescijanstwa polega nie tyle na uwierzeniu w istnienie Boga, albo w życie Jezusa 2k lat temu, ale polega na uwierzeniu że Chrystus umarł na krzyżu, jest Mesjaszem zapowiedzianym wczesniej przez proroków i równoczesnie Bogiem, owa wiara musi się być poparta wyznanie ustami (chcecie referencje biblijne? ), wtedy taka Wiara daje nam możliwość zwrócenia się do Boga, poprzez to że uwierzylismy że Jezus zmarł za nasze grzechy i teraz jestesmy czysci : ) . Troche dużo, no nie? Dowody. Podstawowa rzecz! Po pierwsze, w osobie Jezusa znalazło się wszystko to o czym pisali panowie Prorocy kilkaset lat przed jego urodzeniem. Drugie to jego zmartwychwstanie, które jest podstawową rzeczą. Można powiedzieć ' lol, u noob! jak ktoś się może zrespic po 3 dniach! to jest real life! tutaj to nie działa! ' otóż, w przypadku Jezusa zadziałało. I to chyba tak dobrze że po jego zmartwychwstaniu ludzi ogarnęło zbiorowe szalenstwo o nazwie ' zostaje chrzescijaninem, daje sie ubić za kogoś kto umarł a potem znowu ożył ' . Wątpie w to że jeśli by zmartwychwstanie było fake'iem to kogoś by interesował dzisiaj Chrystus i Chrzescijanstwo- każdy by zapomniał, a jednak biznes sie dalej kręci! : )

Czy isteniej siła wyższa? Dla mnie to proste- no jasne! Czy pomaga nam w życiu? Ja zdam inne pytanie- czy my tego chcemy? Bóg jest gentelmenem, i nikomu nie wchodzi z butami w życie : ), co najwyżej chroni nas przez 'małe zbiegi okolicznosci' .
#2 zim_ek 12 sierpnia 2011 23:13
@Vel: Definicja wiary tutaj napisana jest odniesiona do religioznastwa. Co do Jezusa, to są nieścisłości związane z jego istnieniem, ponieważ z tego co czytałem nie ma go w żadnych tamtejszych 'spisach ludności', w zasadzie nie istnieje w żadnym 'cywilnym' wykazie. Później pojawiały się również próby fałszowania jego aktu urodzenia (co do tego nie jestem pewny, musiałbym poszukać linku). Tak, niby Biblia jest źródłem historycznym, jednak moim zdaniem, mało wiarygodnym.

Cytat - Vel napisał(a)
Bóg jest gentelmenem, i nikomu nie wchodzi z butami w życie : )

W życie nie, ale po życiu masz przesrane, bo z taką miłością się nie wtrącał, że teraz z taką samą wrzuci cię do piekła.

Moim zdaniem nie jest możliwe żeby pismo mające tyle lat przetrwało do dnia dzisiejszego w stanie nienaruszonym. Tym bardziej, że w pewnym stopniu jest to bardzo fajne wspomaganie swojej władzy. Ludzie są egoistyczni, a to jest zbyt cenne, żeby tego nie wykorzystać.

Co do wyższej siły - nie ma. Ja rozumiem, że ludziom może i łatwiej żyć mając świadomość, że 'jest ktoś tam wyżej, kto nade mną czuwa', natomiast ja wolałbym siebie nie okłamywać. Nic się samo nie dzieje. Jest nauka, część potrafi udowodnić. Ale ja wiem, przecież to co tam pisze w Biblii ma znaczenie metaforyczne, którego my nie umiemy pojąć.
#3 probablyunknown 14 sierpnia 2011 22:25
Nie potrafię jednoznacznie powiedzieć, że Boga nie ma - ale nie potrafię też powiedzieć, że jest. No i, dlaczego jest nowotestamentowy czy starotestamentowy. Albo taki jak mówią muzułumanie. Albo starożytni Grecy. Jak mam uwierzyć, że tekst sprzed takiego czasu jest tym jedynym? A tym bardziej - jakim cudem mam przyjąć to dlatego, że mówi to specjalista od odczytywania tego tekstu, jak wszyscy wiemy, wyjątkowo tendencyjny i wrogi odkryciom naukowym (ergo też historycznym). Ja po prostu tego nie mogę kupić.

Wiara zaś w sam boski porządek - może coś takiego jest, ale nie wiem jak się wobec tego zachować. Jeśli sądzi moje czyny, mam nadzieję, że nic mi się nie stanie - bo nie znając reguł gry mogę mieć tylko nadzieję. Jeśli okaże się, że moje istnienie było tylko przypadkiem, spokojnie, potrafię przyjąć informację, iż jestem tylko kupą mięsa. Nie kupuję argumentu gości, którzy mówią - a te piękne uczucia, chwile, one są bezcelowe? Jakby zapominali, że sikamy, robimy kupkę, kupujemy bułeczki w sklepie. Życie to mnóstwo bezsensu a Bóg nie wprowadza według mnie do tego wielkiego wyjaśnienia.

Jednak rozumiem, że kogoś może to uspokajać, że uwierzy w życie wieczne. Jego wola - każdy sam sobie interpretuje i zniekształca świat na własny sposób.