Ja uznaję potrzebę praw do małżeństwa z prostego powodu - to jest bardzo formalny związek który odbija się (przynajmniej w USA) chociażby na prawach do ubezpieczeń socjalnych. Rzeczy, które nie powinny mieć miejsca, ale niestety konserwatywny rząd nie chce kiwnąć palcem. Poza tym, czyjeś małżeństwo przecież w żadnym stopniu nie wpływa na moje.

Prawa do adopcji nie uznam tak długo, jak homoseksualizm będzie potępiany w społeczeństwie. Dopóki ludzie nie przestaną tego zjawiska chociażby tolerować (akceptacja to inna rzecz). Podzielam argument KapiX - co z tego, że rodzina jest dobrze sytuowana skoro to dziecko będzie przeżywać piekło poza domem? Dobro dziecka > dobro rodziców.

Nienawidzę parad i uważam, że przedstawiają one w złym świetle osoby homoseksualne, które nie angażują się w takie eventy. Ze swoją seksualnością nie należy się obnosić. Ja nie latam po ulicy i nie krzyczę, że jestem hetero.